Pogubiłam się

W moim życiu, pojawiają się ostatnio takie zwroty akcji, że nie mogę się połapać. Mam wrażenie, jakby mi się ziemia usuwała spod stóp i prawdę mówiąc, średnio sobie z tym wszystkim radzę. Nie umiem myśleć, że bliscy mi ludzie, są w stanie tak nisko mnie oceniać. I z trudem przychodzi mi przełamanie się do tego, by znowu było tak jak kiedyś. Nie potrafię wybaczyć, nie umiem zapomnieć i nie jestem w stanie zaufać na nowo.

Może nie byłam idealną żoną. Nie gotuję, nie myję okien i mam cały szereg innych wad, ale nigdy nie można było mi zarzucić, że źle się prowadzę lub w jakiś inny sposób, nagminnie zdradzam Męża. Zawsze byłam lojalna i wierna własnym zasadom i nie prowadziłam tak bujnego życia, jakie z każdej strony mi się wmawia. Powoli zaczynam żałować, że tak bardzo odizolowałam się od świata. Bo jak się okazuje, można sobie spokojnie siedzieć w domu w towarzystwie kotów, a i tak znajdą się ludzie, którzy lepiej ode mnie wiedzą, jak spędzałam wolny czas, co robiłam i kogo sobie do domu przyprowadzałam. Po co się więc starać, żeby było dobrze, skoro każde inne źródło jest bardziej wiarygodne od tego, któremu powinno się ufać?

Można o mnie powiedzieć wszystko, ale z pewnością nie można mi zarzucić wielu rzeczy, o które aktualnie ma się do mnie pretensje. Boli mnie, szukanie winy w kimś, kto być może zawinił najmniej.

Źle mi z tym, że powoli obojętnieję. Sytuacje i rzeczy, które dawniej doprowadzały mnie do łez, dzisiaj wywołują tylko delikatne ukłucie w okolicy serca. Kilka lat temu, przeżyłam rozstanie z kimś, kogo w dalszym ciągu darzyłam wielkim uczuciem. Przez kilka tygodni było naprawdę ciężko, ale w końcu się pozbierałam. Jak będzie tym razem?

  • Print
  • Digg
  • Facebook
  • Blip
  • email
  • Śledzik
  • Wykop
  • del.icio.us
  • PDF

Dzienniki i takie tam.

Kiedy założyłam pierwszego bloga, chciałam, żeby było to tylko i wyłącznie moje miejsce. Chciałam dzielić się na nim swoimi radościami i smutkami. Z czasem, blog przerodził się w nieregularny dziennik, w którym pisałam o większości ważnych dla mnie spraw. Nie stanowiło dla mnie problemu to, że blog czytany jest przez zupełnie obcych mi ludzi. Kiedy dotarło do mnie, że czytają ten dziennik ludzie mi bliscy, poczułam się zagrożona. Nie mam bowiem pewności, że ktoś “życzliwy”, któregoś dnia nie wykorzysta jakiegoś fragmentu, gdy nagle zapragnie mi zaszkodzić.

Inna sprawa, że kiedy czytają dziennik osoby, o których czasem chciałoby się napisać, pojawia się swoisty konflikt interesów. Z jednej strony chcę być absolutnie szczera bo właśnie taki ma być blog, a z drugiej strony – zastanawiam się, jak zainteresowani to odbiorą. Czy nie będą się doszukiwać sensu, którego nie ukryłam między wierszami? Czy na pewno dobrze zrozumieją moje intencje? A może ktoś przekręci sens zdania, albo wyrwie z kontekstu jakiś fragment, a potem zrobi wielką awanturę?

Założenie hasła na bloga, nigdy nie wchodziło w grę. Do dzisiaj. Intensywnie myślę o zahasłowaniu dziennika, gdyż potrzebuję miejsca w którym będę szczera do bólu i w którym będę mogła wyrzucić z siebie negatywne emocje. Pamiętnik, zamykany na kłódkę, raczej nie wchodzi w grę. A może jednak?

  • Print
  • Digg
  • Facebook
  • Blip
  • email
  • Śledzik
  • Wykop
  • del.icio.us
  • PDF

Zakręty, zaułki i trudne wybory

Dzieją się czasem w życiu rzeczy, o których nigdy nam się nie śniło. Stoję aktualnie w miejscu, w którym zabrakło drogowskazów, a dobre rady i pobożne życzenia przechodniów, nie są mi w stanie pomóc. Wydawałoby się, że kierunek jest już obrany, ale tak naprawdę, ciężko się zdecydować na konkretny krok do przodu. A ten, jest mi bez wątpienia bardzo potrzebny.

Wiem, że cokolwiek zrobię, będę miała wokół siebie ludzi, którzy w tej decyzji będą mnie wspierać. Wiem także, że jeśli podejmę złą decyzję, będę przez to później bardzo cierpiała. Wszyscy będziemy się męczyć, albo się któregoś dnia pozabijamy. Czuję się totalnie bezradna.

Z jednej strony jest przyzwyczajenie, które utrudnia odejście, a z drugiej strony nie ma już we mnie tego wielkiego uczucia, które mogłoby dawać nadzieję na to, że jeszcze będzie dobrze. Od kilku dni mam wrażenie, że pewne incydenty potrafią całkowicie zabić piękne uczucia, a przynajmniej sprawić, że przygasną na długo. Pewne sytuacje powodują, że ciężko jest się przełamać i na nowo zaufać.

Dziś nawet uśmiech sprawia mi ból. Chciałabym, żeby ten koszmar się skończył i żebym w końcu mogła się zdystansować i spojrzeć na to wszystko, z nieco innej perspektywy.

  • Print
  • Digg
  • Facebook
  • Blip
  • email
  • Śledzik
  • Wykop
  • del.icio.us
  • PDF

Różności

Potrzebne nam są kciuki, najlepiej dużo kciuków. Może się okazać, że wrzesień będzie miesiącem pełnym wrażeń. Liczę, że będą to wyłącznie pozytywne wrażenia, ale po przejściach z zeszłego roku, nie będę się cieszyła przedwcześnie. Przywiozłam moje dziewczynki z krycia, na którym były u bardzo przystojnych kawalerów. Znaczy to, że w pierwszej połowie września, powinniśmy powitać na świecie kolejne maluchy.

W pracy cudnie. Jeśli nie liczyć szefowej, atmosfera jest fantastyczna i gdybym mogła, chętnie bym tam została. Upały, które doskwierały nam przez ostatni miesiąc, chwilowo odpuściły. Od wczoraj temperatura nie przekracza 20*C i pada deszcz, co powoduje, że wychodzenie z domu to czysta przyjemność. Wolę być mokra od deszczu, niż od słońca.

Odżyłam bardzo. Mam dużo więcej energii, większą ochotę na spotkania i wyjścia oraz dużo częściej się uśmiecham. Wyraźnie sprzyja mi przebywanie wśród ludzi, choć niektórych mam czasami ochotę udusić, albo przynajmniej mocno kopnąć w tyłek. Najczęściej spowodowane jest to brakiem kultury, który tak cholernie mnie w ludziach drażni.

Ogólnie, jest na plus i oby ten stan utrzymał się jak najdłużej.

  • Print
  • Digg
  • Facebook
  • Blip
  • email
  • Śledzik
  • Wykop
  • del.icio.us
  • PDF

Sernik

Dieta jest fajna. Zwłaszcza wtedy, gdy okazuje się, że banalnie prosty przepis, w ciągu godziny zamienia się w coś, co skutecznie poprawia nastrój. Serników wypróbowałam kilka, ale ten jest zdecydowanie najlepszy, dlatego przepis notuję, żeby nie uciekł. Pierwotny przepis zawierał na wierzchu bezę, ale sobie podarowałam ten element, więc będzie sernik w najczystszej postaci.

SernikSkładniki

  • 7 żółtek
  • 5 białek
  • 1 kg serka do serników (używam sera Emilki z Netto)
  • 4 łyżki skrobii kukurydzianej
  • 6 łyżek słodzika w płynie (używam Huxolu)
  • 1 szklanka mleka (używam 0,5%)
  • 1 zapach waniliowy

Białka oddzielić od żółtek i ubić na sztywną pianę. Żółtka zmiksować dokładnie z serem, mlekiem, zapachem, słodzikiem oraz skrobią. Ubitą pianę z białek dodać do masy serowej i delikatnie wymieszać całość łyżką.

Tortownicę (u mnie 26 cm) wyłożyć papierem do pieczenia, a następnie wlać do niej masę. Rozgrzać piekarnik do 180*C i piec w tej temperaturze 50 minut.

Za pierwszym razem, sernik bardzo mi wyrósł i wręcz wyszedł z tortownicy, ale to w niczym nie przeszkadza. Po wyjęciu z piekarnika odrobinę opada, ale i tak jest dość wysoki.

Kiedy sernik wystygnie, należy włożyć go do lodówki. Najlepiej smakuje na drugi dzień, gdy dobrze “zwiąże”. Tuż po wyjęciu z piekarnika, smakuje średnio, więc warto poczekać.

  • Print
  • Digg
  • Facebook
  • Blip
  • email
  • Śledzik
  • Wykop
  • del.icio.us
  • PDF
BestInCellPhones.com Offers BlackBerry Phones for Sale. | Thanks to Wordpress Themes, MMORPGs and Conveyancing