Boże Narodzenie

Cały miesiąc przygotowań, a później raz dwa i już jest po Świętach. W tym roku, świąteczną atmosferę odczuwałam przez trzy tygodnie, a kiedy już się doczekałam, cała radość mnie opuściła. Nagle przestałam czuć ten klimat i nijak nie mogłam się do niego dopasować. Nawet śnieg postanowił się rozpuścić właśnie w Boże Narodzenie. Niesprawiedliwe to i głupie.

Prezenty otrzymali tylko rodzice, drobne bo drobne, ale liczy się pamięć. Choinki w tym roku ubrałam dwie, z czego moja podobała mi się najmniej, choć bombki wiszą na niej piękne. Zrobiłam kilka stroików, udekorowałam mieszkanie mojej mamie, a u mnie jedynie w sypialni pojawił się świąteczny akcent i parę drobiazgów w różnych zakątkach domu przypominało o zbliżającej się Wigilii.

Wigilia standardowo u babci. Był barszcz z uszkami, kapusta, kluski z makiem i cała masa ryb w różnej postaci. Karpia na stole nie gościliśmy (nigdy się na świątecznym stole nie pojawiał i całe szczęście). Poznałam nowy zwyczaj jedzenia wigilijnego barszczu z dużą fasolą ;-)

W prezencie gwiazdkowym otrzymałam dwie bluzki oraz trzy śliczne szale. Sama dla siebie zamówiłam fioletowy sweterek, w którym zakochałam się od pierwszej przymiarki. Oprócz tego, nasz finansowy rów mariański zmniejszył się o jakieś 1500 zł, co chyba cieszy mnie najbardziej. Mąż w prezencie dostał laptopa Acer 3D i chyba wszyscy są zadowoleni.

Bieżący Rok dobiega końca, a ja zupełnie nie wiem, czego samej sobie życzyć na Nowy Rok. Muszę się chwilę zastanowić, ogarnąć nieco… i jakoś poskładać w jedną całość.

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz