Kiedy założyłam pierwszego bloga, chciałam, żeby było to tylko i wyłącznie moje miejsce. Chciałam dzielić się na nim swoimi radościami i smutkami. Z czasem, blog przerodził się w nieregularny dziennik, w którym pisałam o większości ważnych dla mnie spraw. Nie stanowiło dla mnie problemu to, że blog czytany jest przez zupełnie obcych mi ludzi. Kiedy dotarło do mnie, że czytają ten dziennik ludzie mi bliscy, poczułam się zagrożona. Nie mam bowiem pewności, że ktoś „życzliwy”, któregoś dnia nie wykorzysta jakiegoś fragmentu, gdy nagle zapragnie mi zaszkodzić.
Inna sprawa, że kiedy czytają dziennik osoby, o których czasem chciałoby się napisać, pojawia się swoisty konflikt interesów. Z jednej strony chcę być absolutnie szczera bo właśnie taki ma być blog, a z drugiej strony – zastanawiam się, jak zainteresowani to odbiorą. Czy nie będą się doszukiwać sensu, którego nie ukryłam między wierszami? Czy na pewno dobrze zrozumieją moje intencje? A może ktoś przekręci sens zdania, albo wyrwie z kontekstu jakiś fragment, a potem zrobi wielką awanturę?
Założenie hasła na bloga, nigdy nie wchodziło w grę. Do dzisiaj. Intensywnie myślę o zahasłowaniu dziennika, gdyż potrzebuję miejsca w którym będę szczera do bólu i w którym będę mogła wyrzucić z siebie negatywne emocje. Pamiętnik, zamykany na kłódkę, raczej nie wchodzi w grę. A może jednak?
Słońce, a nie masz opcji ukrytych notek? czasem można się wtedy uzewnętrznić, tylko dla siebie, nie przed całym światem. Zaspokajasz potrzebę wyżalenia się i nie pokazujesz światu.
trzymaj się ciepło. Wiesz, że w razie czego, możesz się do mnie odezwać. Choćby na pogaduchy :)