Jagiełło – cytrynowe

Przyznam, że sięgnęłam to piwo głównie dlatego, że smakował mi Magnus o smaku rumowym. Po wyjęciu zakupu z reklamówki okazało się, że na etykiecie widnieje nazwa Jagiełło o smaku cytrynowym.

W sumie chyba żadna różnica, kształt butelki identyczny i browar ten sam. Przelałam więc piwo do szklanki i zasiadłam, żeby obejrzeć film.

Piwo ma bardzo jasny kolor i nie było już takiej ładnej pianki jak w rumowym Magnusie. Nie było również pięknego cytrynowego aromatu, którego się spodziewałam, ale jeszcze nic straconego, w końcu piwo ma przede wszystkim dobrze smakować.

Niestety. Tutaj kolejne rozczarowanie. Pierwszy łyk i zdziwienie. Drugi łyk i jeszcze większe zdziwienie. Z każdym kolejnym byłam coraz mocniej zaskoczona. Piwo w smaku (przynajmniej na początku) bardziej przypomina coś cukierkowego niż stricte cytrynowego. Niestety pod koniec miałam wrażenie, że piję płyn do naczyń.

Z pewnością do niego nie wrócę i w tym przypadku, 330 ml butelka była błogosławieństwem. Większej mogłabym nie dać rady.

Browar: Jagiełło

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz