Piątkowy wypadek

Piątek, godzina 20:00. Po wyjściu gości, postanawiam wybrać się do sklepu po coś na śniadanie. Zakładam buty, kurtkę, przez moment waham się czy brać telefon, ale ostatecznie zabieram tylko portfel i klucze. Myśl, która przez moment przemknęła mi przez głowę, gdy wychodziłam z domu, była tak głupia, że nigdy nie powinna się pojawić – „nie biorę telefonu bo jeszcze się przewrócę”. Gdybym tylko wiedziała, że chwilę później się ziści, pomyślałabym o czymś wyjątkowo przyjemnym z nadzieją, że może się wydarzy. Ale nic z tych rzeczy. Czytaj dalej...

Read more