Babski dzień

Zastanawiałam się wczoraj wieczorem, skąd w sklepach tyle kwiatów i czekoladowych bombonierek, ale dopiero widok kipiącej goździkami kwiaciarni rozjaśnił mi umysł, no tak, Dzień Kobiet. Zupełnie o tym zapomniałam, ale, żeby nie było, że coś mnie z tego tytułu ominęło, to się pochwalę, że się w piątek rozpieszczałam i byłam dla siebie bardzo dobra.

To był prawdopodobnie ostatni wolny dzień przed powrotem do regularnego trybu pracy, więc robiłam wyłącznie to, co sprawia mi przyjemność. W czwartek poszłam wcześniej spać, więc obudziłam się wczoraj przed 8:00 zupełnie wypoczęta.

Po dobrym śniadaniu i ukończeniu projektu menu, wybrałam się do miasta. Nabyłam książkę Thord Daniel Hedengren – „Podręcznik WordPressa”, koło której kręciłam się w EMPiKu od dłuższego czasu, a później weszłam do pobliskiej kawiarni. Usiadłam sobie w kąciku, zamówiłam ogromną, pyszną latte macchiato i zajęłam się lekturą oraz porządkowaniem notatek. Było mi ciepło, przytulnie i wyjątkowo dobrze.

W drodze do domu, zorganizowałam sobie całkiem smaczny obiad, a po dotarciu na swoje 5 piętro, posłuchałam muzyki i popracowałam razem z książką, od czasu do czasu robiąc sobie przerwę na zabawę z tym kotem, który akurat był w pobliżu. Napisałam dwa całkiem niezłe teksty, skończyłam kolejny projekt dla firmy, a na koniec uraczyłam się dobrą herbatą.

A później była już tylko cisza i sen. Przed północą! :-)

Leave a Reply