Olejek do kąpieli i masażu

Stara Mydlarnia posiada w swojej ofercie sporo kosmetyków, które darzę wielką sympatią i bez których nie wyobrażam sobie swojej łazienki. Nigdy nie używałam olejków do kąpieli (nie licząc kilku kropli zapachowych, które dodawałam dla przyjemności), więc kiedy otrzymałam w prezencie malinowy olejek do masażu i kąpieli, jeszcze tego samego dnia, postanowiłam go przetestować.

Tylko zaraz, a co o produkcie mówi producent?

Drogocenna mieszanka oleju sojowego i oleju avocado, bogata w kwasy tłuszczowe, aminokwasy, lecytynę, witaminy oraz sole mineralne. Zapobiega nadmiernemu przesuszeniu się skóry. Jest bogatym źródłem wit. E. Działa odżywczo i uelastyczniająco, a jednocześnie nie obciąża skóry. Natomiast dodatek ekstraktu z malin dzięki zawartości wit. C znakomicie odświeża i chroni przed wolnymi rodnikami.

Woda, którą wypełniłam wannę, po dodaniu odrobiny olejku przypominała rosół, gdyż po powierzchni pływały tłuste oczka. Szczerze mówiąc, miałam mieszane uczucia, kiedy zanurzałam się w tej oleistej wodzie.

Byłam przekonana, że po kąpieli, będę miała problem z wycieraniem tej tłustej warstwy, ale nic z tych rzeczy. Na skórze pozostaje co prawda delikatny, tłusty „film”, ale to absolutnie w niczym nie przeszkadza. Szczególnie, że podobnie zachowuje się na skórze większość balsamów do ciała. Wbrew temu, czego się obawiałam, nie brudzi ubrań i nie zostawia żadnych plam, a dodatkowo bardzo ładnie pachnie.

Efekt? Moja skóra na łydkach i rękach, która zwłaszcza zimą była wyjątkowo sucha i napięta, jest nareszcie dobrze nawilżona, elastyczna i nie swędzi. Myślałam, że to może krótkotrwały efekt, ale nie. Utrzymuje się on już dłuższy czas, choć używam olejku raz w tygodniu i nie stosuję dodatkowo żadnych balsamów do ciała.

Przetestowałam dwa olejki o poj. 100 ml: Raspberry oraz Erotic, a po zużyciu drugiego, kupiłam dużą karafkę. Bo warto.

Leave a Reply