ToDo na 2014 rok

Gdy wracając z Grecji, uświadomiłam sobie, jak wiele niedokończonych spraw ciągnie się za mną od zeszłego roku lub dłużej, postanowiłam coś z tym zrobić. Stworzyłam długofalową listę „to do”, na której umieściłam wszystkie rzeczy, które w tym roku muszę załatwić. Kolejność generalnie jest dowolna i zależna od wielu czynników, ale najważniejsze są te, które od dłuższego czasu, leżą rozgrzebane. Wszystko podzieliłam na kilka kategorii, żeby łatwiej było to ogarnąć.

Zdrowie

Każdy z nas wie, jak bardzo jest ono ważne. Kiedy zaczyna szwankować, nic innego się nie liczy. We wrześniu zeszłego roku, pokonałam wewnętrzny strach i udałam się do laboratorium, żeby zrobić wyniki. W planie na ten rok, również mam badanie krwi, ale nie tylko. Zależy mi na tym, żeby pozbyć się tej cholernej „ósemki”, która mi została i założyć w końcu aparat na zęby. Temat uznam za zakończony, gdy w lustrze ujrzę zadrutowane zęby.

Kondycja

Kondycja u mnie pod psem. Gdy zaplanowałam sobie ćwiczenia, a później poległam przy 35 przysiadach i nie dałam rady dociągnąć do 50, stwierdziłam, że żarty się skończyły. Skoro nie wystarcza fakt, że wchodzę na 5 piętro schodami (czasem kilka razy dziennie), że wszędzie chodzę na piechotę (do pracy mam 2 km!) oraz biegam w pracy czasami przez 12 godzin dziennie (również po schodach), to należy sobie zorganizować dodatkowy ruch – najlepiej regularnie, każdego dnia.

Ćwiczenia w nowym organizerze to zadania z wysokim priorytetem!

Marzy mi się rower, ale nie wiem, jak będę stała finansowo, więc temat pozostaje otwarty.

Odżywianie

Leki oraz folgowanie sobie przy okazji kiepskiego nastroju (tak, duże ilości alkoholu również), spowodowały widoczny przyrost wagi, który absolutnie mi się nie podoba. Należałoby wrócić do wagi wyjściowej i zamierzam tego dokonać najpóźniej do lipca. Pozbyłam się wszystkiego co sztuczne i stawiam na jakość – nie jest to łatwe, ale przy odrobinie wysiłku, udaje się zdobyć to, czego potrzebuję.

Całkowicie zrezygnowałam ze słodyczy (najgorsze są zawsze pierwsze dwa tygodnie, a później jest coraz lepiej) i jakoś za nimi nie tęsknię, nawet jeśli przemieszczam się w sklepie między półkami z czekoladkami i ulubionymi przekąskami.

Śniadań nie lubię jeść tuż po przebudzeniu, ale przekonałam się, że jeśli zjem porządne śniadanie, to lepiej funkcjonuję w ciągu dnia. Wstaję wcześniej i jem na spokojnie, a nie w przerwie między jednym, a drugim gościem, jak to w pracy bywało.

Fakt, że przywiązuję większą wagę do tego, co jem, wiązał się z dodatkowym wyposażeniem, którego brakowało w mojej kuchni. Przygotowywanie posiłków sprawia mi frajdę i przynajmniej „wiem co jem”.

Organizacja czasu

O tym, że zamierzam maksymalnie wykorzystywać każdą chwilę, pisałam przy okazji wpisu o nauce języków obcych.

Kiedy zainstalowałam w mojej przeglądarce wtyczkę Rescue Time, przeraziłam się, ile czasu marnuję na Facebooku, odświeżaniu i porządkowaniu wiadomości na Gmailu oraz przeglądaniu zdjęć z Pinterest. Tyle samo czasu marnowałam na bezsensowne przeglądanie kolejnych nudnych artykułów i czytanie durnych komentarzy na blogach. Czas z tym skończyć.

Komputer staram się włączać głównie wtedy, gdy mam do wykonania jakieś zadanie, które się z nim wiąże. Okazało się bowiem, że w ciągu JEDNEGO DNIA, mam czas na zrobienie zakupów, przygotowanie śniadania, obiadu, kolacji, uporządkowanie szuflad, odkurzanie, wizytę u babci, fryzjera, kąpiel, makijaż, pranie, wyrzucenie śmieci, napisanie kilku tekstów, przeczytanie dwóch książek, wyczesanie kotów swoich oraz brata i kilka innych czynności! Niemożliwe?! A jednak!

Organizer pomógł mi się ogarnąć. Mam w nim oddzielne miejsce na sprawy do załatwienia, które są osadzone w czasie i na takie, które mogę wykonać w dowolnym momencie. Wprowadzenie jadłospisu, który ustalam z góry na cały tydzień – ułatwia robienie zakupów oraz pozwala zaoszczędzić pieniądze, które czasem wydawałam bezmyślnie na coś, na co w gruncie rzeczy nie miałam ochoty w danym momencie.

Nagle, okazało się również, że mimo zwiększonej aktywności w kuchni, w moim zlewie nie zalegają żadne naczynia! Chociaż za każdym razem, herbatę lub kawę piję z innego kubka!

Rozrywka

W planie do wykonania na ten rok, jest również kilka rzeczy czysto rozrywkowych. W czerwcu zaplanowałam tydzień wolnego, gdyż znowu jadę na wieś z okazji wesela. Zamierzam maksymalnie wypocząć przed sezonem letnim.

Na sierpień, zaplanowaliśmy z kolegą wyjazd do Poznania na skok spadochronowy, o którym gadaliśmy z minione wakacje. Tym razem musi się udać. Czas pokonać kolejny lęk, skoro lot samolotem już mam za sobą.

Chciałabym również pojechać na jakiś koncert. Wciąż szukam, ale prawda jest taka, że artyści, na których koncert pojechałabym bez zastanowienia, po prostu już nie żyją.

Zakupy

  1. Kindle. Czytam ostatnio bardzo dużo książek, ale kolejka oczekujących, zdaje się nie mieć końca. Tablet co prawda daje radę, ale co Kindle to Kindle. Wiadomo.
  2. Telefon. Mój Samsung z wysuwaną klawiaturą Qwerty jest niezniszczalny, ale korzystanie z aplikacji na maleńkim wyświetlaczu to męczarnia dla oczu. Nie zdecydowałam jeszcze jaki model wybiorę. Wciąż waham się między HTC, a Samsungiem.
  3. Walizka kabinowa. Musi być elegancka, lekka, zwrotna (najlepiej taka, którą można prowadzić obok siebie, a nie ciągnąć za sobą) i koniecznie fioletowa!
  4. Drapak. Bo koty też zasługują na coś nowego.
  5. Komoda. Zamierzam zrezygnować z dwóch szafek, które mam w pokoju, na rzecz jednej, porządnej komody, która pomieści wszystkie moje drobiazgi oraz książki.

Pozostaje się trzymać założonego planu, a wszystko będzie dobrze.

Leave a Reply