ToDo na 2015 rok

Sylwester. Odliczanie do północy. Euforia i radość? Tylko z czego? Z tego, że jesteśmy o rok starsi? Że zmarnowaliśmy kolejnych 12 miesięcy? Czy może z tego, że dane nam było dożyć do nowego? Trzymajmy się tej drugiej wersji, jest przecież taka pozytywna!

Nowy Rok, to zazwyczaj nowe plany, wyzwania, obietnice i nadzieja, że tym razem będzie lepiej, że w końcu się uda, że będzie normalnie.

Moją listę na ten rok, otworzyło słowo: szczęście. To było pierwsze hasło, jakie zapisałam na kartce. Pierwsze, które usłyszałam w Nowym Roku. Niech będzie hasłem przewodnim.

Jeśli będę miała szczęście to będę miała wszystko: zdrowie, pieniądze i całą resztę. Być szczęśliwym dla każdego znaczy przecież coś innego. Dla jednych szczęście oznacza, że wystarcza od pierwszego do pierwszego. Dla innych szczęście to zrealizowana w końcu podróż marzeń, a dla innych po prostu spokojne życie bez większych wyrzeczeń.

Odżywianie

Rzucam cukier. Po raz który? Nie zliczę. Wiem, że on mi nie wychodzi na dobre i do niczego nie jest mi potrzebny, ale co jakiś czas, z uporem maniaka, sięgam po niego, jak nałogowiec po butelkę piwa. Rzucam cukier, idę na detoks. Oby tym razem mi się udało. Zamiast słodyczy – owoce. Zamiast wydawać na słodkie pokusy – będę odkładała na marzenia. Na razie idzie mi nieźle, zaprogramowałam mózg i mam wsparcie!

Wybieram również produkty, które zawierają jak najmniej zbędnych składników. Zwracam większą uwagę na etykiety i chociaż zakupy trwają dłużej niż zwykle, jestem cierpliwa bo wiem, że warto. Jemy dużo warzyw, owoców, gotujemy w domu (wspólnie, więc mamy z tego mega frajdę!) i zdecydowanie wolimy swojskie smaki od knajpowego jedzenia.

Zdrowie

29 stycznia moje zęby zostaną zadrutowane aparatem ortodontycznym stałym, który będę nosiła przez najbliższe dwa lata. Wiąże się to z comiesięcznymi wizytami kontrolnymi w Szczecinie, ale nie jest to coś, z czym nie mogłabym sobie poradzić. W kalendarzu dodatkowo zaznaczyłam wizyty u ginekologa, kontrolne badanie krwi oraz regularne kontrolne wizyty u dentysty. Lepiej dmuchać na zimne, biorąc pod uwagę moje „sekretne” plany.

Praca

Uznałam, że przepracowywanie się, nie ma sensu. Od kilku lat bowiem, są miesiące, w czasie których nie mam ani jednego dnia wolnego i tkwię w pracy od godz. 9:00 do godz. 20:00. Biorę również na siebie wszystkie prace dodatkowe, które wykonuję po godzinach oraz zgadzam się na obsługiwanie dużych imprez, do późnych godzin. Czas to zmienić i zadbać również o chwilę relaksu i spokoju. Wolny weekend co dwa tygodnie to świetny pomysł.

Tatuaż

Noszę się z zamiarem zrobienia tatuażu od kilku dobrych lat. Wciąż nie znalazłam idealnego projektu. Możliwe, że będę musiała poprosić o pomoc jakiegoś specjalistę. Obiecałam sobie jednak, że w tym roku sobie zrobię, choćby jeden nieduży. Pomysł mi się krystalizuje, znalazłam już kilka inspiracji, ale wciąż szukam. Wiem, że to musi być przemyślany wzór.

Planowanie

Oprócz planowania wolnych weekendów, zamierzam z wyprzedzeniem planować sobie również rozrywki kulturalne – kino, albo teatr. Już nie pamiętam, kiedy byłam na jakimkolwiek spektaklu teatralnym i strasznie mi tego brakuje. Obowiązkowo będę chodziła na mecze, przynajmniej te, grane na miejscu, żeby wspierać swojego faceta i motywować go do działania.

Listy

Rok ten, będzie z pewnością rokiem wszelkiego rodzaju list. Postanowiłam bowiem nieco usystematyzować wszystko to, co zwykle wrzucam na jedną kartkę. Teraz każda kategoria ma odrębną listę w ładnej oprawie i zawsze mam ją pod ręką.

  • lista filmów – są filmy, które chciałabym obejrzeć, a na które wciąż brakuje czasu. Zapisuję tytuły, żeby mi nie uciekły.
  • lista książek – bo początek roku zawsze zaczynam od wizyty w bibliotece, a później wpadam w wir pracy i zapominam o tym, jak bardzo lubię czytać. Zamierzam realizować listę regularnie. Na szczęście mój Mężczyzna też lubi czytać, więc organizujemy sobie regularnie czytelnicze wieczory.
  • lista muzyczna – bo zaczęłam żałować, że jest tylu artystów, których znam z jednej piosenki, a których albumy są równie dobre jak promujący je singiel. W samym styczniu odkryłam kilka perełek, więc warto sięgać głębiej.
  • lista umiejętności: wszystko to, czego chciałabym się nauczyć lub spróbować, np.: jazda na łyżwach (i/lub rolkach), salsa (lub inny taniec latynoamerykański) itd…
  • lista marzeń – nowa lista, w całkowicie nowej odsłonie. Tym razem, każde z marzeń posiada datę realizacji.
  • lista pomysłów – wszystko to, co w danym momencie przychodzi mi do głowy. Wszelkiej maści pomysły (tak, na teksty też) i inspiracje, które często bywają tylko chwilowym przebłyskiem, a po czasie okazują się genialne. Wszystko to, co w danej chwili wydaje się szalone, głupie, niemożliwe. Bo nigdy nic niewiadomo…

Leave a Reply