Torebki

Chciałam kupić nową torebkę. Koniecznie czerwoną. Rozglądałam się po sklepach, zatrzymywałam przed wystawami i przeglądałam internetowe aukcje. Niby pełno wszystkiego, ale nie znalazłam tego, czego szukałam. Jak zwykle.

W czasie pobytu w Grecji, kolega zapytał mnie, jaki najbardziej lubię kolor. Odparłam, że czerwony. I chociaż później zaczęłam się zastanawiać, czy to jednak nie jest fioletowy. Bardziej zastanawiało mnie, dlaczego zadał mi to pytanie. Następnego dnia, otrzymałam odpowiedź na swoje pytanie. Wyglądała tak.

Sama nigdy bym takiej nie kupiła, gdyż jest za sztywna, zbyt elegancka i lakierowana. Spodobało mi się jednak, że facet sam dokonał wyboru. Autentycznie byłam tym prezentem wzruszona i wcale tego nie ukrywałam. Celny strzał. W końcu szukałam czerwonej torebki, prawda? Z pewnością przyda się, na jakieś specjalne okazje, do mojej ulubionej czarnej sukienki. Mamie bardzo przypadła do gustu.

Nadal jednak dzielnie noszę swoją turkusową Flora&Co, która powoli zaczęła się rozpadać. Tata podreperował to, co się zepsuło, ale od razu zaznaczył, że to krótkotrwałe rozwiązanie i powinnam zacząć rozglądać się za czymś nowym. Ale jakoś tak się nie składało. Nie miałam bowiem żadnego pomysłu na kolor. Wiedziałam tylko, że musi być duża (mieścić rozmiar A4 oraz kilka książek), musi mieć długi pasek oraz być pozbawiona tej cholernej kieszeni, która dzieli komorę torebki na pół.

Weszłam z Mamą dzisiaj do sklepu, obejrzałam kilka torebek i wybrałam czarną, której krój najbardziej mi się podobał. Tym sposobem, otrzymałam drugi w tym roku, torebkowy prezent – tym razem od Mamy.

A po Babci, został mi kuferek, który strasznie podoba się mojej szefowej.

Leave a Reply