Zaprogramowałam mózg

Podsuwają mi pod nos ciastka. Stawiają przede mną talerze pełne słodyczy, na które dawniej bym się rzuciła bez zastanowienia. Kuszą mnie rozmaitymi przysmakami, jakby to była najlepsza rzecz pod słońcem i jakbym nigdy nie jadła niczego równie dobrego. Bez cienia irytacji w głosie, konsekwentnie i wyraźnie mówię NIE, DZIĘKUJĘ.

Siedziałam w kuchni, gdy mama kończyła przygotowania do imprezy imieninowej taty. Spróbowałam tych dań, które wolno mi było jeść, a na inne nawet nie zwróciłam uwagi. Wychodziłam właśnie do łazienki, gdy z lodówki wyciągnięto ciasto. Na widok kolorowych słodkości, powiedziałam tylko: ojej, takie ciacha, a ja nie będę mogła spróbować? I poszłam. Na trasie kuchnia – łazienka, uświadomiłam sobie, że powiedziałam to, co powiedziałam (bo ciasto wyglądało fantastycznie), ale tak naprawdę, wcale nie żałowałam, że nie spróbuję. To była najlepsza myśl, jaka wówczas zaświtała w mojej głowie! Poprawiła mi samopoczucie i dała potężnego kopa.

Zaprogramowałam swój mózg.

Stopniowo przygotowywałam się do tego, że przechodzę na dietę i zmniejszałam ilość spożywanych słodyczy, a później pojechałam do Grecji, w której na nic słodkiego nie miałam ochoty. To wszystko pomogło mi się oswoić z tym, że moje życie będzie „mniej słodkie”. Ustaliłam, że ilekroć będę miała w sklepie ochotę na coś słodkiego (i będzie to prawdziwa ochota, a nie, że „oczy chcą”), wrzucę do specjalnego pudełka dokładnie tyle pieniędzy, ile wydałabym na zakup. I wiecie co? Wczoraj kupiłam sobie z tych pieniędzy książkę, która sprawiła mi wiele radości! Niestety obawiam się, że na drugą już nie uzbieram, gdyż od kilku tygodni, w ogóle nie zwracam uwagi na słodycze w sklepie, nawet jeśli przechodzą obok półek z moimi ulubionymi pralinami.

Będąc na diecie kilka lat temu, nauczyłam się, że łatwiej zrezygnować ze słodyczy, jeśli zaspokajanie pewnych potrzeb, zastąpimy czymś innym, np. dobrą książką lub wypadem do kina. Jeżeli kochacie czytać, albo lubicie filmy czy spacery, to nie ma na co czekać! To jest doskonały sposób na to, by poprawić sobie nastrój i podnieść poziom endorfin :-)

Leave a Reply