Biedronki
Przeżyłam już plagę mrówek ogrodowych, które wiosną zaczęły urządzać sobie spacery po naszej kuchni. Panoszyły się tak bardzo, że chciałam się już wyprowadzić, gdyż niemożliwością było zrobienie sobie kanapki bez mrówczego dodatku. To było obrzydliwe. Póki chodziły po podłodze, niespecjalnie mi przeszkadzały. Jednak kiedy znalazłam je na blacie, w mikrofalówce i szafkach - miałam dość. Zastosowanie całej masy preparatów, w końcu spowodowało, że mrówki po prostu znikły.
Całkiem niedawno, zadomowiło się u nas stadko pająków. Do tego stopnia było im dobrze, że postanowiły wydać na świat potomstwo, które mój tata bohatersko usunął z mieszkania, ku mojej wielkiej radości.
Od wczoraj w domu poluję na biedronki. Nie mogłam pojąć, skąd się biorą, a przecież miałam otwarte okno. Dziś zobaczyłam okna od strony ulicy i po prostu się przeraziłam - całe grupy biedronek, które wygrzewają się w słońcu siedząc na naszych oknach! Odwiedziłam Wikipedię, poczytałam artykuły w sieci i obejrzałam mnóstwo zdjęć różnych odmian biedronek i… pstryknęłam fotkę tej, która znalazła się na parapecie. Czy “moja” biedronka przypadkiem nie przypomina właśnie biedronki azjatyckiej? Poniżej fotka poglądowa - po prawej stronie znajduje się znalezione w sieci zdjęcie biedronki azjatyckiej, a po lewej “moja biedronka”.
update
Wysłałam zebrane wczoraj w czasie obserwacji, informacje o biedronkach do Centrum Badań Ekologicznych Polskiej Akademii Nauk, w odpowiedzi otrzymałam następującą wiadomość:
Szanowna Pani,
Bardzo dziękuję za przesłanie zgłoszenia. Wszelkie informacje o stwierdzeniach azjatyckiej biedronki są dla nas cenne - również z okolic, gdzie już były znajdowane. Załączone zdjęcie jest wystarczającej jakości by ponad wszelką wątpliwość stwierdzić, że jest na nim Harmonia axyridis.
Serdecznie pozdrawiam
Piotr Ceryngier
Urocza rodzinka
Już dawno mówiłam, że jeśli ktoś się boi pająków to one właśnie tej osobie będą się ukazywały najczęściej. Jest to fakt, co do którego mam absolutną pewność. Dziś kolejny raz się o tym przekonałam, ale wcale się z tego powodu nie cieszę. Jest to dla mnie bowiem, dość traumatyczne przeżycie.
Wczoraj w rogu przy suficie, ujrzałam podejrzane “zabrudzenie”. Zignorowałam je, ale dzisiaj coś mnie tknęło i zrobiłam zdjęcie. Najpierw jednak weszłam na krzesło, żeby lepiej przyjrzeć się temu zjawisku z bliska, ale niczego poza drobnymi kropeczkami nie byłam w stanie dostrzec.
Zdjęcie z maksymalnym zoomem, wprawiło mnie w osłupienie. Pod sufitem znajduje się bowiem gniazdo pająków, które na zdjęciu widać bardzo dokładnie! Dostałam gęsiej skórki, poryczałam się ze strachu, a następnie zaczęłam wchodzić do pokoju drugimi drzwiami - przez garderobę. Obawiam się, że jeśli nic z tym nie zrobię, to cholerstwo w końcu rozejdzie mi się po całym mieszkaniu…
Wiosna idzie to już pewne
Po czym można poznać, że wiosna jest już tuż za rogiem i lada moment się pojawi? A no po tym, że na wierzch zaczynają wyłazić robale różnej maści. W tym “uwielbiane” przeze mnie dzieci arachne, na których widok zawsze robi mi się słabo. Przecież to jest skandal! Ja liczyłam na przynajmniej 7 miesięcy urlopu od tych przebrzydłych wielonogów i co? Wchodzę sobie dzisiaj do pokoju, żeby włączyć komputer - może w końcu po wielkich bólach uda mi się urodzić tę nieszczęsną pracę magisterską i co widzę? A no wstrętnego, tłustego, czarnego pająka, który na mój widok zaczął zmierzać w kierunku narożnika, żeby się schować w jego cichym wnętrzu.
Tam Go nie dosięgnie ręka sprawiedliwości, gdyż cholera jasna, prędzej na zawał bym padła. I bez sięgania prawie zemdlałam, a już na pewno zrobiło mi się słabo i musiałam usiąść na fotel, żeby się nie przewrócić. Litości! Pająki w lutym? Jeszcze trochę i przez cały, okrągły rok będę musiała mieć oczy dookoła głowy, żeby przypadkiem nie wleźć na jakiegoś owłosionego Jegomościa.
Skandal to jest. Tyle Wam powiem, o!