Choróbsko

Dawno nie czułam się tak fatalnie. Warszawski klimat zdecydowanie negatywny miał na mnie wpływ. Do domu wróciłam z ogólnym, kiepskim samopoczuciem i nieziemskim bólem gardła - nie pamiętam, kiedy ostatnio tak mnie bolało.

Po dwóch dniach ssania tabletek na gardło - ból minął, pojawił się natomiast katar i przeokropny kaszel. Nie wiem co gorsze. Dziś w nocy nie mogłam spać. Kręciłam się z boku na bok, nie mogłam oddychać, więc non stop wstawałam z łóżka.

Witamina C, wapno i Gripex okazały się bezskuteczne w walce z przeziębieniem. W końcu odnalazłam w kuchni miód i sięgnęłam po babciny sposób na przeziębienia: mleko z czosnkiem, miodem i masłem. Nie było to najsmaczniejsze, ale dobrze mnie rozgrzało i mogłam dospać do dźwięku budzika. Teraz powinnam sobie przygotować syrop z cebuli na kaszel - ten jako dziecko uwielbiałam, a potem weekend przesiedzieć w domu bo po takiej dawce czosnku i cebuli, lepiej nie przebywać wśród ludzi.

Nigdy więcej Warszawy, brrrr…

07.03.2008, 09:07:24

Mały potworek

Mam czerwone oczy, które nie dość, że pieką i są opuchnięte to jeszcze udekorowane przepięknym, okazałym jęczmieniem. Ledwo widzę. Muszę ostrożnie mrugać bo każde przymknięcie oczu, to okropny ból.

Na opuchnięte oczy najlepszy chłodny okład - często robiłam go z herbacianych torebek. Natomiast na jęczmień dobre są ciepłe okłady. Dziś rano, zupełnie nie wiedziałam jak to pogodzić i co próbować zwalczyć najpierw.

Jakby tego było mało, nad powiekami i pod oczami, popękały mi naczynka, więc dodatkowo wyglądam jak jakiś stwór z filmu grozy. W takim stanie, musiałam iść dziś do pracy. Liczę, że nie będę miała dzisiaj wizyt jakichś ważnych gości, a do spotkania ze znajomymi, które mamy zaplanowane na dziś wieczór, trochę wydobrzeję.

Co nie zmienia faktu, że czuję się jakby ktoś napompował mi całą twarz powietrzem. Ratunkuuu…

09.11.2007, 10:11:10

Jak nie urok to kręgosłup

Od ponad dwóch lat, miewam problemy z kręgosłupem. Wszystko wskazuje na to, że jest to najzwyklejsza rwa kulszowa, która uaktywnia się (w moim przypadku) w momencie dźwigania cięższych zakupów, długiego przebywania w pozycji schylonej (np. podczas odkurzania), a także podczas gwałtownych ruchów nogami (np. poprawianie nogą koca czy kołdry).

Dotychczas ból pojawiał się tylko czasami i zwykle pomagało siedzenie po turecku na kanapie. Zdarzało się, że pod wpływem bólu uginały mi się kolana, albo musiałam się złapać mebli, żeby się nie przewrócić, ale od wczoraj ból towarzyszy mi niemal cały czas.

Wieczór przeleżałam w łóżku, w pozycji, która minimalizowała ból. Liczyłam, że po nocy wszystko minie. Niestety rano okazało się, że jest jeszcze gorzej. Miałam kłopot z założeniem majtek, skarpetek, spodni, o butach nie wspominając.

Do pracy zamiast dziesięciu minut, szłam minut czterdzieści i dziękowałam Bogu, że udało mi się dotrwać do końca. Za każdym razem, gdy podnosiłam prawą nogę, żeby stanąć na krawężniku lub z niego zejść, myślałam, że zemdleję. Nie mogę nawet siedzieć na krześle z wyprostowanymi plecami. Nie mogę swobodnie ustawić nóg, tak jak lubię. Generalnie, mogę naprawdę niewiele, a to chyba znaczy, że czas najwyższy wybrać się do neurologa bo to już nie są żarty. Zwlekałam z tym dwa lata i teraz się pewnie mści…

…a po tym jak teść bagatelizował ból swojego kręgosłupa, po czym wylądował na stole operacyjnym, naprawdę jestem przerażona tym, co może mnie czekać.

12.10.2007, 08:37:39