Coraz częściej czytam o tym, że ktoś usunął swój profil gdzieś tam. Już jakiś czas temu, zaczęłam mieć problemy z ogarnięciem własnych „sieciowych bytów”, w związku z czym zredukowałam ilość profili do absolutnego minimum. Lubię serwisy społecznościowe, ale bez przesady. Podziwiam ludzi, którzy potrafią bez problemu odnaleźć się w gąszczu serwisów, na których funkcjonują. Nie wiem, jak oni znajdują na to wszystko czas.
Na początku było Grono. Środowisko zamknięte, rejestracja możliwa wyłącznie po otrzymaniu zaproszenia od kogoś, kto już był zarejestrowany. Do dziś utrzymuję kontakt z garstką osób, które tam poznałam. Przez pewien czas było naprawdę miło. Później serwis zaczął się zmieniać, a każda kolejna zmiana udowadniała, że „lepsze jest wrogiem dobrego”. Ewakuowałam się, gdy przestałam ogarniać nowe funkcje.
Później zagościłam na kilka chwil na epulsie, gdzie zmarnowałam mnóstwo wolnego czasu. Zmiany, jakie w tamtym okresie zaszły w moim życiu osobistym, skłoniły mnie również do zmiany własnego „wizerunku” w sieci. Unikałam społecznościówek i angażowania się w projekty, które na nowo mogłyby zacząć pożerać mój czas.
Nasza-Klasa była „przebudzeniem” i miejscem, które ożywiło wspomnienia. Odświeżyłam kilka znajomości, odnalazłam parę osób, dowiedziałam się, jak wygląda dorosłe życie moich najlepszych kolegów z piaskownicy. Kiedy zakładałam profil, media na temat serwisu milczały, a problem przeciążonego serwera jakby nie istniał. Później było już tylko gorzej – serwer zaczął cierpieć coraz bardziej, przybywało nowych użytkowników, pojawiać się zaczęły dziwne funkcje, zmiany regulaminów, więc zrezygnowałam.
GoldenLine podobno spełnia swoją funkcję jak należy i ludzie są z niego zadowoleni, ale dla mnie zdecydowanie nie ma tam miejsca. Pracowałam tu i ówdzie, ale moja kariera zawodowa nie jest czymś, czym mogłabym się na prawo i lewo chwalić. Dla mnie, było to kolejne miejsce, w którym „spotykałam się” i rozmawiałam z tymi samymi ludźmi.
Istnieję na Facebooku i wygląda na to, że nie zamierzam się z niego ewakuować bo zwyczajnie odpowiada mi jego klimat. Jeśli do zaprzyjaźnienia się z czymś potrzebuję przynajmniej dwóch podejść – najczęściej kończy się to stałym „związkiem”. Zobaczymy, jak będzie tym razem.
Lubię Facebooka za to, że się ciągle rozwija, a jednocześnie nie zniechęca mnie do korzystania z nowych funkcji. Podoba mi się, że jest skoncentrowany i istnieje tak wiele możliwości wykorzystania go. Ostatnio, jedno z moich ulubionych miejsc w sieci. Mam tam pod ręką znajomych z różnych grup, środowisk i społeczności. Generalnie – lubię to.