Kruchość życia

Obejrzałam z mamą wczoraj piękny koncert uczestników programu The Voice of Poland, który dedykowany był zmarłej niedawno na raka – Kasi Markiewicz – jednej z uczestniczek programu. Koncert był cudny i wycisnął nam z oczu całe morze łez. Po raz kolejny, uświadomiłyśmy sobie, jak bardzo kruche jest ludzkie życie.

Ten rok miał być dobry. Tymczasem zaczął się fatalnie. Najpierw odeszła babcia, później druga spędziła prawie dwa miesiące w szpitalu, a kiedy wyszła, zmarła ciocia. Kiedy już miałyśmy nadzieję, że wszystko się jakoś poukłada, spadła na nas kolejna porażająca wiadomość.

Od soboty, mój brat leży w niemieckim szpitalu, dokąd zabrało Go z pracy pogotowie. Z jakiegoś powodu, stracił wzrok w lewym oku. Nagle i niespodziewanie. Póki co, dwukrotnie wykonany tomograf komputerowy, nie wykazał żadnych nieprawidłowości. Dzisiaj czeka Go rezonans magnetyczny. Jeśli on też niczego nie wykaże, przeniosą Go do kliniki okulistycznej, gdzie będą Go badali pod innym kątem. Przyznam, że już dawno tak bardzo się nie bałam. Informacja o tym, że powoli odzyskuje wzrok, jest co prawda pocieszająca, ale chyba za wcześnie na radość, póki nie wiemy, jaka była tego przyczyna.

Czy wobec tego wszystkiego, warto robić te cholerne, dalekosiężne plany? Czy nie lepiej po prostu cieszyć się chwilą i żyć tak, jakby jutra miało nie być?

Leave a Reply