Nieprzemijające uczucia

W niedzielę odbyła się msza, którą Babcia zamówiła za Dziadka. Mama wybrała się do kościoła, a później poszła z Babcią na cmentarz. Przez chwilę zastanowiłam się, ile to już lat? Trzy. Trzy lata temu, wczesnym rankiem, dowiedziałam się o odejściu mojego ukochanego Dziadka. Do dziś trudno mi uwierzyć w to, że Go nie ma. Trzecia rocznica Jego śmierci, przypadła w tym roku na brzydki, deszczowy poniedziałek. Na szczęście, ten dzień już za nami.

Naszła mnie jednak pewna refleksja, która nie daje mi spokoju i którą chciałam się podzielić.

Za życia, jesteśmy dla ludzi jacyś tam. Mniej lub bardziej życzliwi, mocniej związani bądź słabiej. Do jednych żywimy głęboką sympatię, do innych urazę. O jednych myślimy codziennie, a o drugich wcale. Czy to nie mija nawet wtedy, gdy ta osoba odchodzi z tego świata? Czy uczucie niechęci i żalu, nie powinno umrzeć razem z tym człowiekiem?

Zastanawiam się nad tym, gdyż uświadomiłam sobie, że o Dziadku myślę praktycznie każdego dnia. Znam datę śmierci i pamiętam wszystkie uczucia, jakie towarzyszyły mi tego dnia. Doskonale również pamiętam dzień pogrzebu i to, jak bardzo nie mogłam pogodzić się z tym, co się stało.

Nie dotyczy to natomiast drugiego Dziadka, który zmarł 8 lat temu. O Nim nie myślę w ogóle. Rzadko Go wspominam, nie pamiętam daty zgonu. Pamiętam tylko, że był to październik i siedziałam akurat w pracy. Nie brakuje mi Go i wcale nie tęsknię. Zupełnie, jakby nigdy nie był obecny w moim życiu. Mam z tego powodu delikatne wyrzuty sumienia.

Leave a Reply