4 filmy, które gorąco polecam

Z tego co pamiętam, filmy Oscarowe (lub hurtowo nominowane do Oscara), w większości przypadków mi się nie podobały. Zachwycałam się nielicznymi, dlatego sceptycznie podeszłam do „American Hustle”, chociaż mówili, że warto.

Faktycznie, tym razem się nie mylili – naprawdę było warto. Nie żałuję, że sięgnęłam po ten film, gdyż oglądało się go doskonale, od pierwszej, do ostatniej minuty. Podobało mi się wszystko, a Amy Adams i Jennifer Lawrence chyba najbardziej bo lubię, gdy w filmach można zawiesić oko na pięknych, sprytnych kobietach. Nie dziwi mnie już, że film otrzymał tyle nominacji do Oscara, gdyż autentycznie na statuetkę zasługuje. Przynajmniej jedną, ale nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby dostał więcej.

Na mojej liście „do obejrzenia”, znalazł się również film pt.: „Złodziejka książek”. Nie wiem jak, nie wiem skąd, nie wiem dlaczego, ale ogromnie się cieszę, że zauważyłam ten tytuł. Przepiękna historia, osadzona w realiach drugiej wojny światowej, która w jednej chwili bawi do łez, a w drugiej ściska za serce. Tych chwytających a serce momentów było w tym filmie całkiem sporo. Paczka chusteczek, którą miałam pod ręką bardzo mi się przydała. Produkcja absolutnie godna polecenia. Każdemu, kto kocha słowo. Każdemu, dla kogo wartości takie jak przyjaźń, miłość i oddanie, nie są obce. Z pewnością ciężko będzie o tym filmie zapomnieć, ale to dobrze. Bo ja chcę go pamiętać. I jeszcze książkę przeczytam, gdyż dopiero po fakcie dowiedziałam się, że film jest ekranizacją.

„Osage County” to kolejny bardzo dobry film, który dane mi było obejrzeć. Jeśli w rolach głównych grają Meryl Streep oraz Julia Roberts, to nie trzeba mnie zbyt długo przekonywać. Poszłabym na ten film do kina z marszu i z pewnością nie żałowałabym ani jednej minuty.

To zdecydowanie nie jest komedia. To przygnębiający, cholernie smutny film. Ponury i boleśnie prawdziwy. Oglądasz i wiesz, że takie rzeczy dzieją się nie tylko w filmie. Jednocześnie masz jednak nadzieję, że Ciebie to nie dotyczy. Z każdą kolejną „prawdą, która wychodzi na jaw, kulisz się w sobie, naciągasz koc i boisz się, co będzie dalej. Ja się bałam, aż do napisów końcowych, na których widok stwierdziłam: „wow, to było dobre kino”. Obie panie były w swoich rolach genialne, jak zwykle.

„Juno” to bardzo ciepły i zabawny film, który porusza niekoniecznie zabawny problem ciąży u nastolatków. Juno ma 16 lat i zachodzi w ciążę ze swoim szkolnym kolegą. Dziewczynka, zamiast dokonać aborcji, postanawia znaleźć dla dziecka nowych rodziców.

Film oglądało się cudnie. Było dużo ironii, zabawnych dialogów i sytuacji. Kilka wzruszających momentów oraz bardzo barwna bohaterka w roli głównej. Rodzice, którzy nie robią z ciąży tragedii, nie wszczynają awantur, ale oferują pomoc i zapewniają wsparcie w działaniu? Genialne! Podoba mi się dojrzała postawa, niedojrzałej z pozoru dziewczynki oraz Jej konsekwencja. W ramach edukacji, powinni ten film obejrzeć wszyscy, którzy posiadają dzieci :-)

Leave a Reply