Tag Archives | dom

Dirt Devil

Kilka dni temu, odkurzacz po raz milionowy odmówił współpracy. Zdecydowałam więc, że w prezencie urodzinowym chcę nowiutki, bezworkowy odkurzacz, który będzie wyposażony w turboszczotkę (bo w mieszkaniu mam wykładzinę). Znalazłam model Dirt Devil i się zakochałam od pierwszego wejrzenia. Opinie miał bardzo dobre, cenę przyzwoitą, więc zamówiłam.

Dotarł dzisiaj, więc musiałam go przetestować. Wyjęłam z kartonu wszystkie elementy, zapoznałam się z instrukcją, obejrzałam każdą ssawkę dokładnie i przystąpiłam do „odkłaczania” wykładziny. Turboszczotka sprawiła, że odkurzanie przestało być przykrym obowiązkiem, zakończonym bólem mięśni. Nareszcie nie muszę używać ogromnej siły nacisku, żeby zebrać z wykładziny kocie futro.

Dirt Devil jest czerwony, ma bardzo wygodny pojemnik z łatwym systemem czyszczenia, regulowaną do wzrostu rurę i jest tak zwyczajnie ładny.

Zainspirował mnie do zrobienia w mieszkaniu generalnych porządków. O tym, jak się z nimi uporałam, pewnie będzie w kolejnej notce…

2 Comments

Udomowieni? Ależ…

Trzeba stworzyć dom,
Żeby mieć do czego wracać.
Upchać miłość tam w każdy kąt.
Więc marzenia miej, bo to nie jest ciężka praca.
I kochaj, i kochaj. Zbudujesz dom.

Wybuduje dym z komina,
i rupieci pełen strych.
W kącie my, nad lampką wina
Koty trzy, koty trzy.
Gdzieś, za szafą, zadomowi się, nam świerszcz.
Jak ćmy wpadną przyjaciele,
Tylko wierz, mocno wierz, mocno wierz.

(…)

Zakopower – „Udomowieni” na YouTube.

0 Comments

Zmiany potrzebne od zaraz

Kilka dni temu, pojawił się u mnie Adam (vide notka „Głos, który zwalił mnie z nóg”) i poinformował, że wyprowadza się do Poznania. Najpierw byłam w szoku i nie do końca wiedziałam, jak powinnam zareagować, co powiedzieć i jak się zachować, a później okazało się, że jestem najnormalniej w świecie wkurzona. W zasadzie to nadal jestem zła, że zdecydował się na przeprowadzkę, ale przecież nie mogę mieć Mu tego za złe. Szczególnie, że właśnie ta decyzja, zmotywowała mnie do wprowadzenia zmian, na które już dawno miałam ochotę.

Mieszkanie u rodziców ma swoje plusy, ale przede wszystkim ma swoje wady. Błędem było wprowadzenie się do nich. Mogłam od razu coś wynająć i wtedy wszystko wyglądałoby inaczej. Denerwujemy się wzajemnie – mama na mnie, bo nie odkładam rzeczy tam, skąd je wzięłam, a ja na mamę bo ciągle ma do mnie o coś pretensje. Dogadujemy się w zasadzie, ale chwilami mam dość komentarzy dotyczących tego, że włóczę się po nocy, wracam nad ranem, mało śpię, albo długo siedzę przy komputerze. Znikam z domu bo nie wyobrażam sobie, żebym mogła kogoś zaprosić do siebie na kawę… szczególnie, gdy miałabym ochotę ponarzekać na rodziców, którzy siedzą tuż za ścianą. Nie i koniec.

Drażni mnie, że ciągle ktoś się kręci po mieszkaniu. Że muszę przerywać kąpiel, bo ktoś musi skorzystać z toalety. Chcę być niezależna. Wolę jeść suchy chleb i pić wodę, niż nadal czuć się tak, jakbym była w domu tylko gościem. Nie zastanawiałam się długo. Następnego dnia, wysłałam do Adama smsa z pytaniem dotyczącym mieszkania. Gdy z samego rana przeczytałam: mieszkanie jest Twoje, dogadamy tylko szczegóły, prawie popłakałam się ze szczęścia.

Nie zraziło mnie to, że w mieszkaniu nie ma pralki ani łóżka. Nauczę się prać ręcznie, a spać będę na podłodze! Udowodnię wszystkim, że dam sobie radę. Chcę zrobić zdjęcia z mieszkania, gdy tylko do niego wejdę. Za kilka miesięcy podeślę rodzicom kolejne – NOWSZE i takie bardziej MOJE, żeby we mnie uwierzyli i powiedzieli mi któregoś dnia: Jesteśmy z Ciebie bardzo dumni Mała Księżniczko.

Już teraz wiem, że nie będzie lekko, ale podjęłam ważną decyzję i będę się jej trzymać. Będę walczyła o siebie do samego końca!

update: Gosia (bardzo dziękuję, że jesteś!) napisała, że w razie czego, ma do oddania pralkę. Kilka godzin później okazało się, że Adam jednak pralkę zostawia. Głupi ma zawsze szczęście.

4 Comments

Kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi

Z książki Pracująca mama – Kathy Peel, która jest świetnym poradnikiem i drogowskazem w organizacji życia rodzinnego. Kiedyś już cytowałam, ale gdzieś uciekło.

Spis wszystkich specjalności, których opanowania – i to doskonałego – oczekuje się od współczesnych kobiet. Oto one: gotowanie, księgowość, naprawa i konserwacja samochodów, opieka nad dziećmi, nauczanie dzieci w wieku przedszkolnym, nadzór budowlany, prowadzenie sekretariatu, kierowanie pojazdami mechanicznymi, motywowanie członków zespołu, trenerstwo sportowe, psychologia, prawo, oświata, rozrywka, śledzenie bieżących trendów w modzie, indywidualna odnowa biologiczna, ogrodnictwo, doradztwo w sprawach zakupu prezentów, medycyna, historia i opieka nad zabytkami, hotelarstwo, projektowanie wnętrz, usługi pralnicze i porządkowe, kelnerstwo, handel detaliczny, arbitraż, krawiectwo, turystyka, weterynaria…

Fakt, rzadko się zdarza, abyśmy musiały wykonywać wszystkie te „zawody” jednego dnia, ale wracamy do nich dosyć regularnie. Pewnie nie jedna z nas, próbowała kiedyś wykazać się profesjonalizmem w każdym z nich, zdając się wyłącznie na własne siły i nie mając żadnego planu działania. Ilu się udało? I czy to naprawdę jest droga do szczęścia?

0 Comments

Konkretna decyzja

Stwierdziłam wczoraj, a raczej zdecydowałam, że. Jeśli nie mogę mieć własnego DOMu już teraz, to sobie poczekam, aż nadejdzie TEN dzień. W tym czasie, tak się przygotuję i wyszkolę, że mnie żadna ekipa budowlana nie zagnie i w konia nie zrobi. Mało tego, oznajmiam wszem i wobec, że większość prac wykonam osobiście i własnoręcznie, żeby było tak, jak ja chcę, a nie tak, jak widzą to jacyś robotnicy.

Mam już bardzo klarowną wizję poszczególnych wnętrz. Mam w głowie plan doskonały i mocno wierzę, że w końcu uda mi się go zrealizować, krok po kroku.

0 Comments