Tag Archives | edukacja

Seminarium FPL

Uczyliśmy się w piątek intensywnie. Wybraliśmy się do Łodzi na seminarium organizowane przez Felis Polonię. Było przede wszystkim bardzo miło. Atmosfera sympatyczna, a samo seminarium pod względem organizacyjnym po prostu świetne.

Można mieć kilka zastrzeżeń co do zawartości wykładów, ale w związku z tym, że to było spotkanie eksperymentalne – nie możemy się czepiać.

Były podstawy genetyki, liźnięcie kociej anatomii, a także szczegółowo omówiona dokumentacja hodowlana i wystawowa oraz same wystawy. Padło sporo ciekawych propozycji, więc liczymy, że Zarząd propozycje rozpatrzy i w przyszłości seminaria będą gromadziły coraz większe rzesze słuchaczy.

Ja już piszę się na kolejne i liczę, że będą organizowane w różnych miastach Polski, a nie wyłącznie w Łodzi, która jako miasto – absolutnie mnie nie zachwyciła.

0 Comments

Rozdanie dyplomów

Było uroczyście. Jednak jak zwykle na tej uczelni, bałagan nieziemski. Hałas, spóźnienie, ścisk i upał – tyle pamiętam. Ludzie bez wyobraźni, którzy zabrali ze sobą malutkie dzieci – krzyczące i płaczące. Dorośli ludzie, którzy zamiast uważnie słuchać – gadali jak najęci, przeszkadzając innym w słuchaniu tego, co dzieje się w auli. Studenci w togach, biretach i okropna duchota. Cieszę się, że mam to już za sobą, choć gdzieś tam w środku przy hymnie poczułam jakiś żal, że kończy się kolejny etap mojego życia.

Na koniec jeszcze sympatyczne zdjęcie z promotorką, której jestem wdzięczna za wszystkie wskazówki i cenne uwagi. To nie tylko wspaniały profesor, ale również cudowna osoba, ciepła i bardzo przyjemna. Dla takich ludzi, warto było się pomęczyć na tej uczelni przez te trzy semestry i dla takich ludzi, warto zachować wspomnienia.

1 Comment

Happy End

Dużo stresu, niepotrzebnego stresu. Weszłam do sali jako ostatnia. Trzy pary oczu skierowane na mnie i słowa, które na długo zapadną mi w pamięci: Ale nam Pani zamieszania narobiła z tą pracą. Jedyna praca na piątkę. Ambitnie odpowiedziałam słowami: Ojej, to straszne…

Następnie rozpoczęła się rozmowa na temat mojej pracy magisterskiej – sami rozumiecie, że o blogach mogłabym gadać godzinami. Wyciągnęłam banalny zestaw pytań, więc obrona zajęła mi… 7 minut. Inni siedzieli tam dwa razy dłużej.

Od 13:05 jestem magistrem z 5 na dyplomie – tym optymistycznym akcentem zakończyłam w dniu dzisiejszym studia.

Rodzina dumna, tytuł już oblany, a ja jestem szczęśliwa i bardzo zmęczona. Gdy obudziłam się po powrocie do domu, musiałam się upewnić, czy to nie był sen, ale zaświadczenie o zdobyciu tytułu mgr tkwiło w schowku na drzwiach…

Mąż zamiast „kochanie” powiedział: Magistrze kochanie…

Za trzymanie kciuków, dziękuję :)

5 Comments

Trzymajcie kciuki

W poniedziałek, między godziną 12:00 a 13:00 uprzejmie proszę o trzymanie kciuków :-)

6 Comments

Ehhh…

Mam wpis od promotorki i podpis na papierku o przedłużenie terminu złożenia pracy mgr. Mam brakujący wpis ze statystyki, ale w dalszym ciągu brak podpisu z algorytmów bo faceta oczywiście nie było. Dwa dni jeżdżenia w tę i z powrotem. Wczoraj dowiedziałam się, że w zasadzie ocenę może mi przepisać kierownik katedry… kiedy już się ucieszyłam, że będzie z głowy – okazało się, że ma jakieś ważne spotkanie i jest bardzo zajęty.

Zostawiłam indeks, a kobieta z sekretariatu zadzwoniła do wykładowcy, że odkłada mój indeks i prosi, żeby zrobił wpis bo to pilna sprawa, a Pani straciła tydzień urlopu, by ten wpis uzyskać – święta prawda niestety…

Na szczęście poniedziałek i wtorek z powodzeniem odrobię sobie częściowo dzisiaj i jutro, więc w zasadzie uratowałam dwa dni urlopu. Niestety przez to wszystko termin obrony przesunie mi się o jakiś tydzień :(

0 Comments