Tag Archives | make up

Beauty Balm Perfector

Beauty Balm Perfector to upiększający krem 5 w 1 od Garniera. Produkt poleciła mi osoba, która na co dzień zajmuje się rysowaniem, ale kompletnie nie radzi sobie z nakładaniem podkładu na twarz – jeśli pisze, że jest świetny bo doskonale się rozprowadza i nie pozostawia na twarzy smug, to jest to dla mnie wystarczająca informacja.

B. B. Cream ma lekką, kremową formułę i rzeczywiście doskonale rozprowadza się na twarzy – nie muszę nawet używać specjalnej gąbeczki. Wyrównuje kolor skóry, doskonale tuszuje moje “zimowe” rumieńce i nie powoduje efektu maski.

Świetnie wtapia się w skórę i jest niemal niewidoczny. Nie wysusza i nie podkreśla suchych fragmentów twarzy, co niestety czyni większość kosmetyków tego typu. Pozwala skórze oddychać, a oprócz tego po prostu ładnie pachnie.

Bez problemu udało mi się dobrać odpowiedni do mojej skóry odcień (02 – light). Nie jestem specjalistką w tej dziedzinie, gdyż podkładów używam niezwykle rzadko (zimą po to, by maskować te cholerne rumieńce i zaczerwieniony nos), ale jestem z zakupu bardzo zadowolona.

Wady? Nie wątpię, że posiada, aczkolwiek po tygodniu stosowania, żadnych jeszcze nie znalazłam. Chyba, że nie wiem w czym się ich doszukiwać.

0 Comments

Maybelline Affinitone

W związku z tym, że wybieramy się na wesele, a mój dotychczasowy podkład odmówił współpracy ze względu na mrozy, musiałam zainwestować w podkład tymczasowy, nim otrzymam moje specjalne zamówienie. Priorytetową sprawą było to, żeby podkład nie powodował efektu maski oraz nie wysuszał skóry.

Kiedy oglądałam w drogerii drogie podkłady, które dostępne były wyłącznie w ciemnych kolorach, sympatyczna Pani doradziła coś tańszego, ale w doskonale dobranym do mojej cery kolorze i przyjemnej konsystencji. Kupiłam więc Maybelline Affinitone w kolorze Opal Rose i jestem zadowolona.

Efektu maski brak, na twarzy jest niewidoczny wcale, za to doskonale kryje. Mogę swobodnie zakryć swoje paskudne rumieńce pod cieniutką warstwą, bez obawy, że będę wyglądała, jakbym zasnęła na solarium. Konsystencja jest świetna, płynna, ale kremowa, więc podkład świetnie się nakłada, a przy tym jest delikatny i nie zatyka porów.

0 Comments

Fiolety i róże

Nie wiem czy moda na fiolet nadal jest aktualna, ale ja dopiero teraz po fiolet sięgam. Może spowodowane jest to tym, że ilość osób noszących ubrania w tym kolorze jest nieco mniejsza niż rok temu, a może po prostu miałam ochotę na coś innego niż beże i brązy.

Przy okazji drobnych zakupów, zaopatrzyłam się w cienie do powiek. To moje pierwsze spotkanie z marką Sensique, której kosmetyki dostępne są wyłącznie w Drogerii Natura.

Pierwsze co rzuca się w oczy to kolory, które są naprawdę bardzo ładne. Po nałożeniu na powiekę, są naprawdę intensywne, co zaoszczędza nakładania kilku warstw. Trzeba jednak uważać, żeby nie przedobrzyć, ale jeśli ktoś lubi mocne makijaże to z pewnością będzie zadowolony z efektu.

Niestety cienie odrobinę osypują się przy nakładaniu. Martwiłam się, że osypujący się cień będzie drażnił oko, ale okazuje się, że na oczach trzyma się całkiem nieźle. Nie zauważyłam, aby osadzały się w zgięciach, co jest zdecydowanym plusem. Jeśli chodzi o trwałość – dużo zależy od bazy, ale z reguły utrzymują się cały dzień bez specjalnych poprawek :)

Największym plusem cieni jest chyba cena, która nie zwala z nóg. Można sobie więc pozwolić na posiadanie kilku pudełek ;-) w końcu nie zawsze trzeba malować oczy cieniami Lancome czy innymi drogimi kosmetykami.

2 Comments

Bourjois

Dawno nie było o kosmetykach i trzeba to nadrobić – szczególnie, że poczyniłam zakupy i poznaję zupełnie dla mnie nową markę. Znam ją ze słyszenia, ale nigdy nie używałam ich kosmetyków, więc zdecydowałam się dzisiaj na tusz do rzęs oraz błyszczyk.

Mascara Volume Clubbing – wzrok przyciągnęło opakowanie. Nienaturalnie grube, efektownie wytuszowanym okiem zerkało w moją stronę, więc po nie sięgnęłam. Mascara pogrubiająca, która idealnie rozczesuje rzęsy? Akurat. Nie wierzyłam w ani jedno słowo, ale zachęcona winylem, który gwarantuje trwałość zdecydowałam się na zakup. Trwała jest rzeczywiście – nawet mój płyn do demakijażu oczu sobie z nim nie mógł poradzić. Myłam w między czasie twarz wodą z mydłem, pocierałam dłonią oczy jak to zwykle i… nie pokruszył się, ani nie posypał. Pogrubia rzęsy, aż miło. Nadaje oczom dramatycznego wyrazu, więc nadaje się wyłącznie na specjalne okazje. Chyba, że ktoś lubi taki dramatyczny „look” – ja w normalnych warunkach wolę jednak mniej rzucające się w oczy rzęsy. Z pewnością nie będę go używała codziennie, ale jestem zadowolona z pierwszego zakupu bo nie drażni wrażliwych oczu, jest odporny na wysokie temperatury i podobno jest przebadany okulistycznie. Miło.

Gloss Menthol – lubię błyszczyki, szczególnie jeśli są bezbarwne. Można je wówczas stosować zarówno na suche usta, jak i na pomadkę. Ten na stałe zamieszka w mojej kosmetyczce. Błyszczyk jest z mentholem, więc fajnie pachnie i fantastycznie chłodzi usta. Nadaje im świeżości, która bardzo mi się spodobała. Do tego bardzo długo trzyma się na ustach, nie klei się i super się błyszczy. Upalne dni co prawda się skończyły, ale przyjemne uczucie chłodzenia przyda się również jesienią czy zimą.

Tyle o pierwszych „burżujskich” zakupach.

1 Comment

Lancome – Colour Focus

Z cieniami do powiek w moim przypadku, jest podobnie jak z tuszami. Większość z nich uczula lub drażni oczy. Jeśli jednak jest coś, co nie powoduje zaczerwienienia i łzawienia od razu testuję pod innym kątem, bo być może jest to świetny produkt, w który warto zainwestować. Ostatecznie, niewiele produktów zdaje egzamin. Od cieni do powiek oczekuję, że nie będą się obsypywały, będą trwałe i nie będą się osadzały w zgięciach.

Cienie Lancome – Colour Focus świetnie sprawdziły się w swojej roli. Po nałożeniu nie obsypują się, dzięki czemu nie powodują podrażnienia oczu. Utrzymują się na powiekach bardzo długo i nawet przy największych upałach, nie rolują się, ani nie osadzają w zgięciach powiek. Mam dwie paletki (po 4 kolory każda) z odcieniami, które odpowiadają mojemu typowi urody i bardzo jestem z nich zadowolona.

Kosztują co prawda ponad 100 zł, ale zdecydowanie są tego warte.

0 Comments