Na stronie KrakVetu, przy wyborze rodzaju przesyłki, znajduje się informacja kurier GLS, głębiej zaś można doczytać, że przesyłki wysyłane są kurierem DPD, co jak wiadomo nie do końca mi się podoba, z racji problemów jakie miałam ze wspomnianą firmą.
Taki duet może oznaczać tylko jedno – kłopoty. Czekałam cały dzień na przesyłkę z KrakVetu, a kiedy wyszłam na chwilę do sklepu, zadzwonił do mnie kurier z DPD, że nie zastał mnie w domu. Na moją prośbę, zostawił przesyłkę u sąsiada. Oddzwonił, że zostawił paczkę „pod jedynką”. W związku z tym, że u mnie w klatce nie ma numeru „1″, a większość mieszkanie numer „8″ (bo znajduje się na parterze) traktuje jako „1″, poszłam do sąsiadki i zapytałam o moją przesyłkę. Niestety okazało się, że jej tam nie ma.
Kiedy już odwiedziłam wszystkich możliwych sąsiadów, u których mogła znajdować się moja paczka, zaczęłam się zastanawiać nad adresem dostawy. Okazało się, że w KrakVecie mimo 3 krotnej już zmiany adresu na nowy, sklep wysłał przesyłkę na mój stary adres. Kurier więc zostawił przesyłkę u sąsiadki, która mieszka na wprost mojego Męża.
Następnego dnia wieczorem, otrzymałam z KrakVetu maila, że niby w trosce o klienta, chcieliby się dowiedzieć, czy pozostawiona przez kuriera po sąsiedzku przesyłka do mnie dotarła. Dotarła, oczywiście, ale gdybym była mniej rozgarnięta, pewnie by tam leżała do dzisiaj.