Tag Archives | sklepy

KrakVet i DPD

Na stronie KrakVetu, przy wyborze rodzaju przesyłki, znajduje się informacja kurier GLS, głębiej zaś można doczytać, że przesyłki wysyłane są kurierem DPD, co jak wiadomo nie do końca mi się podoba, z racji problemów jakie miałam ze wspomnianą firmą.

Taki duet może oznaczać tylko jedno – kłopoty. Czekałam cały dzień na przesyłkę z KrakVetu, a kiedy wyszłam na chwilę do sklepu, zadzwonił do mnie kurier z DPD, że nie zastał mnie w domu. Na moją prośbę, zostawił przesyłkę u sąsiada. Oddzwonił, że zostawił paczkę „pod jedynką”. W związku z tym, że u mnie w klatce nie ma numeru „1″, a większość mieszkanie numer „8″ (bo znajduje się na parterze) traktuje jako „1″, poszłam do sąsiadki i zapytałam o moją przesyłkę. Niestety okazało się, że jej tam nie ma.

Kiedy już odwiedziłam wszystkich możliwych sąsiadów, u których mogła znajdować się moja paczka, zaczęłam się zastanawiać nad adresem dostawy. Okazało się, że w KrakVecie mimo 3 krotnej już zmiany adresu na nowy, sklep wysłał przesyłkę na mój stary adres. Kurier więc zostawił przesyłkę u sąsiadki, która mieszka na wprost mojego Męża.

Następnego dnia wieczorem, otrzymałam z KrakVetu maila, że niby w trosce o klienta, chcieliby się dowiedzieć, czy pozostawiona przez kuriera po sąsiedzku przesyłka do mnie dotarła. Dotarła, oczywiście, ale gdybym była mniej rozgarnięta, pewnie by tam leżała do dzisiaj.

0 Comments

KrakVet jestem na NIE

Swego czasu, Shenn pisała o problemach ze sklepem internetowym KrakVet. Ja miałam z nimi jakieś tam przeboje, ale nie miały one wówczas aż takich rozmiarów, jak te prezentowane przez Shenn.

Tutaj historia Shenn w trzech odsłonach.

  1. Czerwona kartka dla KrakVet.pl
  2. KrakVet-gate ciąg dalszy
  3. Finał sprawy KrakVet.pl

U mnie może mniej spektakularnie, ale zawsze to kolejny dowód na to, żeby dać sobie spokój ze sklepem, żeby nie tracić nerwów i cennego czasu.

Tydzień temu zamawiałam karmę z KrakVetu. Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby złożyć zamówienie właśnie u nich, ale nie miałam wyjścia, gdyż mój ulubiony sklep e-karmy miał akurat urlop, a ja pilnie potrzebowałam kociego jedzenia.

Kiedy myślałam, że przesyłka jest już w drodze do mnie, otrzymałam telefon, iż na stanie nie ma kilku zamówionych przeze mnie produktów, a karma, na której najbardziej mi zależało będzie dostępna dopiero pod koniec miesiąca. Wściekłam się jak osa, ale w końcu wybrałam dwie karmy, które zamiast ukochanego przez koty Taste of the Wild mają nam przysłać. W trakcie telefonicznej rozmowy, kobieta na bieżąco sprawdzała stan magazynowy dotyczący produktów, które biorę w zamian. Muszę przyznać, że opadły mi ręce bo nie wiem, co bym zrobiła, gdyby się okazało, że tych również nie ma.

Dwa dni temu, ponownie zrobiłam zamówienie w KrakVecie, tym razem zamówiłam dla taty filtr do akwarium i deszczownię. Dzisiaj znowu otrzymałam telefon, że jednego produktu brak i będzie dopiero w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję, że to się nie przeciągnie bo w przeciwnym razie, będę wkurzona podwójnie.

Słusznie zauważył jeden z blipowiczów, że KrakVet swój własny cennik traktuje chyba jako listę możliwych życzeń, a nie jako obecny stan magazynowy. Naprawdę tak trudno dopisać przy danym produkcie, że jest chwilowo niedostępny? To zaoszczędziłoby nerwów klientom i czasu pracownikom sklepu, którzy z powodu magazynowych braków, muszą wydzwaniać do klientów, sugerować zamiany lub częściową wysyłkę produktów.

Nigdy więcej nie zamówię niczego w tym sklepie. Mam już serdecznie dość. Opinie innych niezadowolonych klientów, tylko nas utwierdzają w przekonaniu o tym, iż sklep należy omijać szerokim łukiem. I pomyśleć, że jeszcze dwa lata temu, sklep zrobił na mnie całkiem dobre wrażenie.

2 Comments

Lubię Merlina

Muszę przyznać, że Merlin jest jedną z bardziej lubianych przeze mnie księgarni internetowych. Dwa tygodnie temu, zamówiłam w niej dwie książki, które były mi niezbędne do pracy magisterskiej. Niestety, jednej pozycji nie udało się skompletować, więc wyślą mi tylko jedną. Co się dzieje w takim przypadku z nadpłatą? Nadpłatą zostało zasilone moje konto, więc przy okazji kolejnych zakupów, odliczą mi od całkowitej cen tę kwotę.

Uważam, że to bardzo rozsądne rozwiązanie – przynajmniej nie muszę monitorować rachunku bankowego i sprawdzać, czy pieniądze do mnie wróciły i przyjemniej będzie mi się w przyszłości zamawiało, mając świadomość tego, że zapłacę mniej niż powinnam.

Wiem, że tak naprawdę to nie ma się nad czym rozpisywać, ale to rozwiązanie uświadomiło mi po raz kolejny, że Polska to nie tylko kraj negatywnych emocji. Zadowoleni klienci też się tutaj zdarzają – szkoda tylko, że tak rzadko.

2 Comments